środa, 7 października 2015

Zajęcia niemieckiego

    Uczy naszą wielonarodowościową grupę Turek – Baktir, zatem można powiedzieć że nie mam z nativem, ale jest fajny, więc nie narzekam. Bardzo dobrze rysuje, czasem wręcz można pomyśleć że szuka okazji żeby coś zilustrować na tablicy.


   Gdy przerabiamy jakieś słówko lub zwrot, który on uzna za kluczowy, po kolei mamy wypowiadać jak to brzmi w naszym języku. A więc słyszymy: arabski, czeski, rosyjski, turecki, kantonezyjski, polski, francuski, włoski, japoński. Baktir stoi i stara się zapamiętywać, po to by następnym razem zaskoczyć: „in polnisch das ist: ktore”. Ponieważ na zajęcia uczęszcza jedna dziewczyna z Azerbejdżanu i jedna z Turcji, od czasu do czasu prowadzący wiedzie z nimi objaśniającą rozmowę po turecku, co mnie na początku bawiło, ale później już irytowało.
   Z Polski jest jeszcze pani na emeryturze, nazywa się Jolanta Czartoryska. Pomyślałem sobie, że jeśli tak wyglądała szlachta, to nie dziwo że rychło wyginęła (potem się dowiedziałem że ona się wżeniła, z czego jest bardzo dumna). Można ją scharakteryzować jako trzpiotkę o histerycznym śmiechu i zwyczaju potakiwania lektorowi, tak jakby jego słowa były kierowane osobiście do niej. Jej coraz to wypowiadane słowa „in Polnisch wir sagen…” [po polsku mówimy…] stały się anegdotyczne i włoszka Irene raz po raz je powtarzała.
  Gdy różne osoby wypowiadały się na zajęciach miałem wrażenie, że słyszę różne języki. Gdy mówiła Czeszka, słyszałem czeski, gdy Turczynka turecki, gdy Japonka japoński. Tylko gdy ja mówiłem, rzeczywiście słyszałem niemiecki.        
   Najbardziej zaznajomiłem się z Wing Tung, dziewczyną z Hong-Kongu, która nigdy nie mówiła że pochodzi z Chin, choć Hong-Kong do Chin należy. Staraliśmy się rozmawiać po niemiecku, dlatego dochodziło do nieporozumień. Raz gdy wychodziliśmy z muzeum rozpytać o ceny, stwierdziłem „mit vienna pass ist billiger”. Ona zapytała „was ist billiger?”. Ja, przyzwyczajony że któreś z nas dopytuje o słówko, wyjaśniam że „billiger” to wtedy gdy płaci się mniej pieniędzy. Ona pyta dalej „ja, aber was ist billiger?”. Przez chwilę zdębiałem, po czym zrozumiałem że nie pyta na metapoziomie, ale pozostaje na niwie rozmowy i po prostu chce wiedzieć co jest tańsze. Jak na kontakt kulturowy Chin z Polską i tak jest dobrze.
  Widok przez okno z sali lekcyjnej jest imponujący. Budowle harmonijnie uszeregowane wysokością, jakby ktoś je projektował mając na uwadze oś widokową z 3. piętra budynku AAI.


Ale kurs przyszło skończyć i zacząć prawdziwe wykłady po niemiecku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz