Trudno właściwie stwierdzić jako kto Austria brała udział w
II Wojnie. Owszem, są Austriacy praktycznie rzecz biorąc Niemcami i 10%
społeczeństwa należało do NSDAP – później odbierze im się na dziesięć lat prawo
wyborcze – ale Anschluß to było jednak niedobrowolne zniesienie
państwowości młodej republiki, poza tym działał ruch oporu, który
znaczył ściany symbolem „O5” – zachował się taki na przedniej fasadzie Katedry
Szczepana i jest chroniony szybką.
![]() |
| Tylko nie pytajcie mnie co oprócz ulotek robiło O5 |
Wiadomo skądinąd że na terenach niemieckich w procesie edukacji położony jest duży nacisk na te 12 lat zeszłego wieku, nawet kosztem innych epok. I ten czynnik uważałbym za decydujący o tym jak żywotna jest tutaj lewica czy też lewactwo. Wchodzę do sali wykładowej: na wszystkich stołach ulotki zapraszające na debaty o uchodźcach, ukazujące prawdę o HC Strache (o nim za chwilę). Idę do ubikacji, ściany pomazane wezwaniami do marszu przeciw faszyzmowi. Odpinam rower, na stojaku nalepki ‘Nazis raus’. Wiadomo że studenckie środowisko ma predylekcje do skrętu na lewo (oprócz wydziałów historii), ale mimo wszystko jest to ponadnormalne wzmożenie, tłumaczone jeszcze strachem przed Strachem.
Obecny lider FPÖ jest persona non
grata całej reszty sceny politycznej. Znamienna strategia przedwyborcza
partii NEOS (neoliberałowie): otóż twierdzą oni że partie do tej pory obecne w
życiu publicznym wykazały swoją indolencję, bo nie potrafiły powstrzymać FPÖ,
które rośnie w sondażach. „Tylko nowa siła jest w stanie powstrzymać Strache!”.
Tak jakby Strache był przeciwnikiem w którego trzeba celować coraz to nowymi
brońmi. O zawiłościach kampanii przedwyborczej zamieszczę jeszcze oddzielny post.
![]() |
| Fizjonomia odpowiednia do grania postnazistów (z lewej Strache) |
Rozmawiałem ongi z pewną starszą, zadbaną panią. Wyjaśniałem jej jak wyglądało Powstanie
Warszawskie. Raz po raz dopytywała o coś. Nie używała jednak przy tym formy ‘Niemcy’,
tylko ‘naziści’: „a więc naziści zostali z tej strony?”. Ciekawe że mówiła
równocześnie o Rosjanach, a przecież powinna konsekwentnie używać np. zwrotu „komuniści zostali po prawej stronie Wisły”. A broniących się Polaków trzeba by
nazywać „obozem postsanacyjnym”. Chcąc przerwać te absurdalne tendencje,
powiedziałem „die Deutsche”, choć nie miało to znaczyć „a więc także pani”.
Spojrzała na mnie, jakbym powiedział na głos coś co jest wiadome, ale nie
powinno się tego wypowiadać – jestem pewien że w którymś języku jest na takie coś słowo. Potem dołączyliśmy do rozmowy z dwoma Syryjczykami siedzącymi obok.

